

W nowoczesnym serwisie elektroniki łatwo ulec pokusie "wymieniania części na oślep". Kiedy na stół trafia potężny laptop gamingowy, który wyłącza się po niecałej minucie, wielu techników od razu stawia krzyżyk na procesorze lub karcie graficznej. Jednak ten przypadek Lenovo Legion Pro 5 16IRX8 idealnie udowadnia starą serwisową prawdę: właściwa diagnoza to 90% sukcesu naprawy, a pośpiech jest najgorszym doradcą.
Oto historia detektywistyczna, która uratowała klienta przed wydatkiem kilku tysięcy złotych.
Do serwisu trafił Lenovo Legion Pro 5 16IRX8 (płyta główna o oznaczeniu NM-F091).
Objawy: Laptop włącza się całkowicie normalnie. Pojawia się logo, obraz jest prawidłowy, można nawet wejść do BIOS-u lub zacząć uruchamiać system operacyjny. Jednak dokładnie po około 40 sekundach komputer gwałtownie się wyłącza. Co charakterystyczne – tuż przed odcięciem zasilania, wentylatory zaczynają pracować z maksymalną prędkością (100% obrotów).
Taki scenariusz daje do myślenia i od razu nasuwa dwie główne hipotezy.
Maksymalne obroty wentylatorów to klasyczny objaw walki termicznej. Może pękł heatpipe? Może pasta termoprzewodząca zamieniła się w kamień?
Weryfikacja: Okno 40 sekund to zbyt mało, by stabilnie uruchomić system i włączyć program diagnostyczny (np. HWMonitor). Do akcji wkroczyła więc kamera termowizyjna. Wynik? Radiatory były chłodne, a na płycie nie było widać drastycznych skoków temperatury tuż przed wyłączeniem. Układ chłodzenia był sprawny.
Regularne wyłączanie się komputera w równych odstępach czasu (często jest to 30 sekund, minuta lub 5 minut) to podręcznikowy objaw uszkodzenia tzw. Intel ME Region (Management Engine) w pamięci BIOS. Gdy licznik watchdoga nie otrzyma sygnału zwrotnego, następuje reset.
Weryfikacja: Wylutowaliśmy kość EPROM, zgraliśmy oryginalny wsad, wyczyściliśmy ME Region i zaprogramowaliśmy układ na nowo. Po wlutowaniu – bez zmian. Laptop nadal gasł po 40 sekundach.
Szukając punktu zaczepienia, zaczęliśmy analizować zachowanie sprzętu przy zmianie konfiguracji. W BIOS-ie tego Legiona dostępna jest opcja przełączania trybu pracy grafiki:
Tryb Dynamiczny (Optimus): Integracja Intela + dedykowana Nvidia (tu działo się opisane 40 sekund).
Tryb dGPU (tylko Nvidia GeForce): Po przestawieniu na ten tryb laptop uruchomił się, ale nie pokazał obrazu i po chwili również się wyłączył.
W tym momencie na tablicę podejrzanych trafił główny podejrzany: układ graficzny Nvidia GeForce RTX 4070.
Czarne chmury nad naprawą: Nowy chip RTX 4070 to w tej chwili koszt rzędu 2000 zł za sam układ, nie licząc robocizny (reballing/wymiana BGA). Taka wycena stawiała opłacalność całej naprawy pod dużym znakiem zapytania. Nie mogliśmy jednak wydać wyroku bez ostatecznych dowodów.
Uzbrojeni w schemat płyty NM-F091, przystąpiliśmy do pomiarów sekcji zasilania GPU.
Krok 1: Pomiar rezystancji. Brak napięcia zasilającego grafikę często zwiastuje zwarcie na samym rdzeniu. W tym przypadku oporność wynosiła kilka omów. Dla nowoczesnego, prądożernego GPU to wartość prawidłowa – rdzeń nie miał zwarcia!
Krok 2: Analiza sterowania. Skoro rdzeń żyje, dlaczego nie dostaje prądu? Sprawdziliśmy główną przetwornicę grafiki: układ NCP81610AMNTXG.
Krok 3: Wykrycie anomalii. Pomiar wykazał całkowity brak napięcia zasilającego +NVVDD_VCC (zasilanie logiczne samej przetwornicy). Co gorsza – na tej linii multimetr pokazał twarde zwarcie do masy 0 ohm
Pierwsza myśl? Uszkodził się sam kontroler NCP81610. Układ został wylutowany, jednak... zwarcie na płycie pozostało. Trzeba było szukać głębiej.
Aby zlokalizować element generujący zwarcie na linii +NVVDD_VCC, przeprowadziliśmy tzw. próbę zwarciową (podanie niskiego napięcia z zasilacza laboratoryjnego o wysokim prądzie i obserwacja płyty pod termowizją).
Efekt okazał się zaskakujący. Winna nie była sekcja grafiki, lecz elementy powiązane z... peryferiami!
Kondensator CI260: Malutki kondensator ceramiczny odpowiedzialny za podtrzymanie napięcia dla podświetlenia klawiatury. To on dostał wewnętrznego przebicia i zwarł linię do masy.
Układ UR1 (G2898KD1U): Dwukanałowy, inteligentny przełącznik zasilania generujący m.in. napięcie +5VS. Układ ten spalił się w wyniku gigantycznego przeciążenia spowodowanego przez zwarty kondensator CI260.
Ponieważ linia +5VS oraz zasilanie przetwornicy GPU były ze sobą powiązane architektonicznie, awaria podświetlenia klawiatury skutecznie "odcinała prąd" dla potężnego RTX 4070. Laptop po włączeniu nie widział sekcji zasilania grafiki, a po 40 sekundach bezskutecznych prób komunikacji – zabezpieczenie termiczno-systemowe wyłączało płytę, rozkręcając wentylatory do maksimum.
| Uszkodzony element | Funkcja w laptopie | Status |
| Kondensator CI260 | Podtrzymanie napięcia podświetlenia klawiatury | Zwarcie wewnętrzne (Zastąpiony nowym) |
| Układ UR1 (G2898KD1U) | Przełącznik zasilania (generowanie +5VS) | Spalony przez przeciążenie (Wymieniony na nowy) |
Po usunięciu zwarcia (wymianie kondensatora CI260) oraz wlutowaniu nowego klucza zasilania UR1, napięcie 5VS powróciło. Przetwornica GPU otrzymała poprawne zasilanie, a na rdzeniu RTX 4070 wreszcie pojawiło się prawidłowe napięcie.
Laptop uruchomił się natychmiast. Wentylatory po starcie zaczęły pracować cicho i równomiernie, a magiczna barierka 40 sekund przestała istnieć. System Windows wystartował bez problemu, a karta Nvidia została poprawnie wykryta w Menedżerze Urządzeń. Testy syntetyczne (FurMark, 3DMark) potwierdziły pełną stabilność i wzorowe temperatury.
Lenovo Legion Pro 5 opuścił serwis w pełni sprawny. Gdybyśmy zaufali pozorom i wymienili sprawny układ GPU, klient poniósłby ogromne koszty, a laptop... nadal by się wyłączał. Ta naprawa to doskonały dowód na to, że multimetr, schemat i logiczne myślenie to najważniejsze narzędzia w arsenale dobrego elektronika.
Kategoria: serwis laptopów Lenovo Łódź , naprawa laptopów łódź
Tagi: Lenovo , Legion Pro 5 , 16IRX8 , wylacza sie , G2898KD1U , NM F091
Zapraszamy do współpracy